ODBIERZ PREZENT

Ostatnie posty

Czasami lubię wchodzić na różne grupy dotyczące rozwoju osobistego, psychologii i czytać artykuły, które z jakiegoś powodu wydadzą mi się i...

Czasami lubię wchodzić na różne grupy dotyczące rozwoju osobistego, psychologii i czytać artykuły, które z jakiegoś powodu wydadzą mi się interesujące.
Czasami zjeżdżam sobie do komentarzy, by poznać zdanie innych. 

Najbardziej uwielbiam te, że ktoś "ma rację", by kilka osób poniżej przeczytać, że "to nieprawa, że ja się z tym nie zgadzam, bzdura".
Potem następuje wymiana zdań obrońcy z przeciwnikiem, dochodzą kolejne osoby, które też czują, że chcą coś od siebie dodać.

Photo by Robert Collins on Unsplash


Pytanie:
Kto z nich ma rację? Autor artykułu i ci, którzy myślą podobnie, czy wręcz przeciwnie?

Moje zdanie jest takie, że nikt nie ma racji - każdy ma jedynie swoją opinię.

Każdy ma opinię na temat tego co przeczytał, na temat tego co zobaczył, na temat tych, których spotkał.

Za każdym razem, gdy czytasz jakiś artykuł przefiltrowujesz go przez siebie - swoje poglądy, swoje wartości, swoje przekonania, swoje doświadczenie. Ludzie w różny sposób postrzegają świat - dlatego zostaw im ich zdanie, pozwól by różniło się od Twojego. 
A jeśli chcesz z nim dyskutować to zachowaj przy tym szacunek do rozmówcy i daj mu możliwość pozostania przy swoim.

Coś co dla Ciebie ma sens, coś w czym Ty widzisz wartość dla kogoś innego może okazać się totalnym nieporozumieniem.

Dlatego, gdy następnym razem ktoś zechce wypowiedzieć się na Twój temat (zwłaszcza negatywnie) - to pamiętaj, że on nie ma racji - on ma opinię. A Ty możesz się z nią zgodzić lub nie.

Z tym co napisałam też możesz się zgodzić lub nie.
Ty decydujesz, co ma dla Ciebie sens, a co go traci.






dzięki któremu będziesz mógł/a jeszcze efektywniej realizować swoje cele :) oraz


"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia nie zmarnować?" 



A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com

Kiedyś się wstydziłam. Rezygnowałam z nowych wyzwań, z obawy, że się ośmieszę.  Pracowałam legalnie, a mimo to nie potrafiłam spojrzeć lu...

Kiedyś się wstydziłam. Rezygnowałam z nowych wyzwań, z obawy, że się ośmieszę. 
Pracowałam legalnie, a mimo to nie potrafiłam spojrzeć ludziom w oczy, bo często czułam się gorsza. Nie realizowałam swoich marzeń, bo bałam się, że gdy mi nie wyjdzie, stracę wszystko – nawet złudzenia. Czułam, że stoję w miejscu, a kolejne lata przepływają mi przez palce. Że to jak żyję czasem odległe jest od tego, jak naprawdę chciałabym żyć.Czułam, że nie wykorzystuję swojej szansy.

Photo by Jakub Gorajek on Unsplash

Bałam się tego, co ludzie sobie o mnie pomyślą. Dziś już wiem, że nie mam na to wpływu, że bez względu na to, jaka będę i co będę robić to - w moim życiu pojawią się osoby, którym będzie to odpowiadało, jak i takie, które nie wykażą się ani zrozumieniem, ani akceptacją. 
Nauczyłam się z tym żyć i uznałam, że to jest w porządku. 

Dziś już nie realizuję pomysłów innych na moje życie, bo wiem, że mam je tylko jedno i chcę je przeżyć po swojemu. Na własnych zasadach. Wiem, że wielu chce dla mnie dobrze, ale chyba nikt tak naprawdę nie wie co jest dla mnie dobre. Nikt nawet na chwilę nie wszedł w moje buty i nie przeszedł w nich nawet krótkiego dystansu. Bo nie mógł. Ale jakoś czuje się uprawniony do dawania mi rad. Wysłucham, podziękuję, przemyślę, może coś z tego wybiorę i zrobię swoje.

Nie urodziłam się po to, by spełniać oczekiwania innych, by dogadzać każdemu, kto stanie na mej drodze, by się dostosowywać w nadziei, że wyjdzie mi to kiedyś na dobre. Dlatego rezygnuję z tych relacji, które nic do mojego życia nie wnoszą i nie spędzam czasu, z tymi, którzy chcą w mojej obecności jedynie podbudować swoje ego. 
Nie zależy mi na powierzchownych relacjach i udawaniu, że wszystko jest w porządku, jeśli nie jest.
Nie przymykam wtedy oczu i nie mówię, że jakoś się wszystko ułoży.

Dziś żyję w zgodzie z sobą, ze swoimi wartościami, wdrażam swoje pomysły, dzielę się tym, co mam  najlepsze i nie przejmuję się, że ktoś uzna to za bezsens. Bo daję mu do tego prawo. Moja filozofia życia nie musi mu być bliska. 

Dziś przyjmuję każdą opinię, choć nie z każdą się zgadzam. Pozytywna mnie wzmacnia, negatywna daje możliwość głębszej refleksji. Pozwalam mieć ludziom swoje zdanie na mój temat, nawet jeśli w ogóle mnie nie znają. Nie polemizuję z każdym negatywnym komentarzem, bo każdy ma prawo mieć swoje zdanie i przy nim pozostać.

Dziś wybieram siebie i realizuję się na swój własny sposób.


A Ty co wybierasz, jak chcesz żyć?





dzięki któremu będziesz mógł/a jeszcze efektywniej realizować swoje cele :) oraz


"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia nie zmarnować?" 



A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com

Każdy z nas chce być kochany, rozumiany, wspierany i szanowany. Chce czuć się wyjątkowy i niepowtarzalny, jedyny i niezastąpiony. Podejmuje...

Każdy z nas chce być kochany, rozumiany, wspierany i szanowany. Chce czuć się wyjątkowy i niepowtarzalny, jedyny i niezastąpiony. Podejmujemy coraz to nowe wyzwania, by udowodnić sobie i innym, że jesteśmy kimś, że damy radę. Tak często zabiegamy o miłość i akceptację z zewnątrz, a tak rzadko dajemy ją sobie sami.

Tak często krytykujemy siebie za każdy błąd, pomyłkę, niezrealizowane cele. 
Tak mało w nas wyrozumiałości dla własnych słabości. 
Wkurzamy się na siebie za swój wygląd, dodatkowe kilogramy, pracę poniżej naszych możliwości i trwanie w relacjach, w których już od dawna brakuje bliskości.

Photo by Brooke Cagle on Unsplash

Nie wychylamy się, bo tak nas nauczono. Nie ryzykujemy, bo co jeśli nie wyjdzie? 
Boimy się krytyki, więc zachowujemy się poprawnie, a swoje zdanie często zachowujemy tylko dla siebie. Poświęcamy się dla innych, bo tak jest poprawnie, altruistycznie i wzniośle. 
Zapominamy o sobie, spychamy na bok swoje potrzeby, bo kiedyś nazwano to egoizmem, który potem potępiono.

Chcemy być dobrzy. Wchodzimy w relacje, z których potem nie potrafimy wyjść - by kogoś nie zranić. Zapominając, że w ten sposób - krzywdzimy siebie.

Chcemy być pomocni. Rezygnujemy, więc ze swoich celów i planów, by zajść się realizacją planów i celów kogoś innego – przecież nie możemy go zawieść. Zapominając, że w ten sposób – rezygnujemy z siebie.

Chcemy czuć się potrzebni. Pomagamy, nawet gdy nie ma takiej potrzeby, a potem czujemy się wykorzystani – gdy ten ktoś nie okaże wdzięczności.

Chcemy okazać wdzięczność. Spełniamy, więc oczekiwania najbliższych, zapominając, że jeśli nie są one spójne z nami - to tracimy siebie.

Chcemy czuć się wyjątkowi. Kończymy prestiżowe kierunki, na prestiżowych uczelniach, dostajemy kolejne awanse – by w końcu zrozumieć, ze wyjątkowość jest w nas i nie musimy o nią zabiegać.

Tylko z jakiegoś powodu zapomnieliśmy o tym.

Wciąż szukamy na zewnątrz tego, 
czego świat nie może nam dać, 
bo jest to już w nas.


To bezwarunkowa miłość i akceptacja siebie takimi, jakimi jesteśmy. 
To wykorzystywanie swoich mocnych stron i świadomość słabych. 
To poznanie swoich wartości i życie w oparciu o nie. 
To pomaganie innym nie dlatego, że tak trzeba, ale dlatego, że tak wybieram. 
To pełne zaangażowanie, choć wiesz, że może nie wyjść. 
To docenianie siebie bez względu na wyniki. 
To troska o swoje potrzeby, bo wiesz, że na to zasługujesz.
To życie w zgodzie z sobą, na własnych zasadach!

Dlatego zatrzymaj się w tym całym pędzie po uznanie, miłość i akceptację.

Pokochaj siebie, a zobaczysz, że świat przestanie być polem walki.

Przestaniesz udowadniać swoją wartość, bo będziesz wiedzieć, że bez względu na to, czy odnosisz sukces, czy też ponosisz porażkę - jesteś wyjątkowa i niepowtarzalna. Bo Twoje osiągnięcia nie określają Ciebie.

Przestaniesz porównywać się do innych, bo zrozumiesz, że nie ma to sensu - zawsze znajdzie się ktoś lepszy, ładniejszy, mądrzejszy i zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie od Ciebie mniej... (wstaw dowolne słowo) - zamiast tego zaczniesz się inspirować tymi, którzy mają takie wyniki, o jakie Ci chodzi.

Przestaniesz powtarzać, że życie jest do dupy, że świat jest niesprawiedliwy i nic Cię już dobrego nie spotka - bo zrozumiesz, że nie zawsze masz wpływ na to, co dzieje się w Twoim życiu, ale zawsze masz wpływ na to, jak się wtedy zachowasz, jak zareagujesz i co wybierzesz.

P.S. Podziel się w komentarzu swoją refleksją i pamiętaj, że jesteś wyjątkowa - bo tak, tak po prostu :)





dzięki któremu będziesz mógł/a jeszcze efektywniej realizować swoje cele :) oraz


"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia nie zmarnować?" 



A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com

Jedni zaczynają dzień w pośpiechu, obudzenia na ostatnią chwilę biegają po domu, by o niczym nie zapomnieć. Inni wolą spokojniejsze poranki...

Jedni zaczynają dzień w pośpiechu, obudzenia na ostatnią chwilę biegają po domu, by o niczym nie zapomnieć. Inni wolą spokojniejsze poranki, ze zjedzonym śniadaniem i chwilą dla siebie. Przerabiałam w swoim życiu obie wersje i ostatecznie wybrałam tę drugą. Dziś chcę Cię zachęcić do tego, byś i Ty świadomie, uważnie i spokojnie zaczynała każdy swój dzień. Mówi się, że jaki poranek, taki cały dzień- warto zatem zadbać o udany początek dnia.
Ja swoje dni zaczynam (choć zabrzmi to banalnie) od:

1.       Napicia się wody 
i zjedzenia pożywnego śniadania

Woda – o tym, że jest niezbędna do życia i prawidłowego funkcjonowania każdego organizmu, chyba każdy już wie, ale dlaczego należy wypić ją na czczo? By wspomóc usunięcie toksyn z organizmu, procesy metaboliczne, spalanie tłuszczu i nawilżenie skóry. Oczywiście korzyści picia wody na czczo jest zdecydowanie więcej i osoby zainteresowane z pewnością bez większych przeszkód są w stanie znaleźć odpowiednie artykuły na ten temat.

Osobiście nie wyobrażam sobie także, by wyjść z domu bez śniadania. Co jeść, dlaczego i w jakiej ilości też z pewnością znajdziecie w artykułach, które są poświęcone zagadnieniom zdrowego odżywiania. Ja tylko chciałam zaznaczyć, że jest to niezbędny punkt na liście porannych aktywności i warto o nim pamiętać w swoich codziennych porannych rytuałach.


Photo by David Lezcano on Unsplash

2.       Napisania i przeczytania swoich afirmacji

Być może nigdy nie spotkałaś się z afirmacjami i nie do końca wiesz co się pod tym słowem kryje. Być może doskonale wiesz co ono oznacza, ale uznałaś stosowanie afirmacji w swoim życiu za bezsensowne i niepotrzebne. Pierwszy raz o afirmacjach i pozytywnym myśleniu usłyszałam mając kilkanaście lat.

Przeczytałam wtedy książkę „Potęga podświadomości”. To chyba była pierwsza z książek, która rozpoczęła moją przygodę z rozwojem osobistym. Pamiętam, że zrobiła na mnie duże wrażenie, ale nie do końca wszystko rozumiałam.

Wiedziałam od tej pory, że 
myśli kreują naszą rzeczywistość, 
że dostajesz to, czego się spodziewasz. 

Jednak, gdy się sobie przyjrzałam - zauważyłam, że moje myśli są zarówno pozytywne, jak i negatywne. Że w tych trudnych chwilach często pojawiają się u mnie wątpliwości i zaczynają rysować czarne scenariusze.
Może tak na wypadek żeby rozczarowanie bolało mniej. Szukałam więc dalej. Zastanawiałam się, co
zrobić żeby jednak tych pozytywnych myśli było więcej niż negatywnych i tak trafiłam na afirmacje.

Pozytywne zdania, powtarzane kilka razy dziennie, które miały pomóc mi w koncentracji na tym, co chcę przyciągnąć do swojego życia. Jest wiele książek, w których możesz zgłębić swoją wiedzę na ten temat. Ja gorąco polecam Ci „Pokochaj życie” L. Hay. Dołączona jest do niej płyta z afirmacjami, które możesz codziennie słuchać, np. jadąc samochodem, czy autobusem.

Wybrałam z niej 10 afirmacji, które stale powtarzam i dzięki nim skupiam się na tym, czego chcę w swoim życiu. Były momenty kiedy na jakiś czas przestawałam je stosować, a potem znów do nich wracałam. I dziś z całym przekonaniem mogę Ci powiedzieć „spróbuj, bo to naprawdę działa”.

Nawet jeśli do tej pory afirmacje wydawały Ci się jakimś dziwnym wymysłem szalonych ludzi to zacznij je stosować, a z pewnością zauważysz pozytywne zmiany w swoim myśleniu i działaniu.


3.       Wypisania swoich celów

Mam swoją wizję przyszłości. Wiem dokąd zmierzam i czego chcę. Jak chcę pracować, gdzie mieszkać, jak żyć. Ale żeby to miało szansę zaistnieć nie czekam na cud, na wygraną w lotto (gram tylko wtedy, gdy do wygrania jest powyżej 30 mln, a więc rzadko), tylko działam. 

Ale żeby działać w określonym kierunku i patrzeć czy nie schodzę z obranej drogi musiałam wyznaczyć sobie cele. 

Te dalekosiężne, odległe o 5 lat i te krótsze – odległe o rok, 3 miesiące, tydzień i jeden dzień. Dzięki temu wiem na jakim odcinku drogi jestem, jak dużo przede mną i jak wiele za mną. Na bieżąco obserwuję czy to, co robię przybliża mnie do mojej wizji, czy też oddala. 

Wiem, że są osoby, które wolą żyć z dnia na dzień. Bo przecież skąd człowiek ma wiedzieć co życie przyniesie, co będzie za 3 lata? I rzeczywiście nie przewidzi się wszystkiego.

Ja jednak wyznaję zasadę, że 
to, co umiem i mogę zaplanować to planuję, 
a potem na bieżąco reaguję.

Kiedy zakładałam swojego bloga pod koniec października 2016 roku miałam pewną wizję, plany, cele. Ale w połowie grudnia, gdy bliska mi osoba bardzo ciężko zachorowała, gdy dowiedziałam się, że zostało jej niewiele czasu – moja aktywność zawodowa bardzo zwolniła. Nie mogłam tego przewidzieć, nie mogłam się na to przygotować, ale w chwili, gdy przyszło najgorsze mogłam zdecydować „co wybieram teraz”.  

Do swoich planów wróciłam później, gdy już pozbierałam swoje życie na nowo, gdy pozbierałam się po ogromnej stracie.

I w Twoim życiu być może też tak będzie, że będziesz musiała zwolnić lub zatrzymać się, kiedy plany, marzenia i cele zejdą na drugi plan, ale gdy już wszystko się w miarę unormuje będziesz miała do czego wrócić lub ustalisz wszystko na nowo.

Cele pozwalają nam dostrzegać okazje, jakie pojawiają się w naszym życiu i wykorzystywać je. Jesteśmy gotowi do tego, by działać.

Pobierz bezpłatny planner, byś mogła jeszcze efektywniej realizować swoje cele => planner

 Photo by Neven Krcmarek on Unsplash


4.       Zrobienia swojej sesji wdzięczności

Zachęcam Cię także do tego byś każdy swój dzień zaczynała od krótkiej sesji wdzięczności.
Od napisania za co dziś chcesz podziękować. Każdy z nas ma w swoim życiu coś, za co może czuć wdzięczność. Znajdź to i doceń. 

Być może możesz podziękować za to, że żyjesz w wolnym kraju, za to, że się urodziłaś, za to, że dziś masz szansę przeżyć kolejny dzień, za zdrowie, miłość, kochającą i wspierającą Cię rodzinę, wspaniałych przyjaciół, pomocnych sąsiadów, spotkanych ludzi, karierę, zarobki, życzliwych współpracowników, kierownika, klientów, za swoje zgrabne nogi, piękny uśmiech, duże oczy, inteligencję, zdobyte dyplomy, wykształcenie, psa, dom, samochód. 

Podziękuj za co tylko chcesz. 
Dzięki temu ćwiczeniu dostrzeżesz wreszcie to, co już pięknego jest w Twoim życiu. 

Na co dzień tak często skupiamy się 
na brakach i niedoskonałościach, na tym, co nam nie wyszło, 
a bardzo rzadko doceniamy 
to, co już mamy, to jakie jesteśmy, 
to jak wiele wspaniałych osób nas otacza. 

Doceń więc to co masz, a otrzymasz tego więcej. Być może początkowo to ćwiczenie będzie dla Ciebie trudne. Być może na początku znajdziesz jedną rzecz, za którą ewentualnie możesz podziękować, ale im dłużej będziesz je praktykowała, tym łatwiej będzie Ci się skupić i zauważyć to, co pięknego na co dzień Cię spotyka.


5.      Aktywności fizycznej 3 razy w tygodniu

Dla niektórych ten punkt na liście porannych aktywności na pewno wygląda strasznie. Może nawet postanowicie go przeoczyć, udać że nie widzicie albo, że przecież nie ma on znaczenia.
I macie do tego prawo. To Twoje życie, Ty wybierasz.

Ja jednak zachęcam Cię gorąco do tego byś każdy dzień zaczęła od chociaż 5 minut ćwiczeń, które Cię pobudzą, obudzą, przyspieszą Twój metabolizm. 

Kilka lat temu taka porada nawet dla mnie brzmiałaby odpychająco i uznałabym pewnie, że nie ma sensu. Jak to rano? Kiedy? Ja ledwo ze wszystko zdążam, spocę się tylko, nie mam na to siły. Pewnie znalazłabym tysiąc wymówek, w które na dodatek, bym wierzyła.

Już od dłuższego czasu 3 razy w tygodniu rozpoczynam swój dzień od ćwiczeń na siłowni. 
Czy zawsze mi się chce? Nie. 
Jeszcze jak policzę ile w sumie zajmuje mi to czasu i o której muszę wstać, by zacząć tak swój dzień to często mi się naprawdę nie chce. I z pewnością wiele osób też tak ma. 

Każdy wie, że warto ćwiczyć, że jeśli chce się mieć nie tylko wysportowaną sylwetkę, ale więcej energii do działania to warto uprawiać aktywność fizyczną. A ile osób to robi? Obawiam się, że dużo mniej.

Ty jednak odpowiedz sobie na pytanie: 
"Czy wolisz mieć w swoim życiu wyniki, czy wymówki?"


Ty być może wolisz wybrać dla siebie inny rodzaj aktywności niż ćwiczenia na siłowni. Znajdź taką, która Tobie pasuje. Ale codziennie rano poćwicz chociaż 5 minut. Na YouTube znajdziesz dużo filmików, dzięki którym nawet nie będziesz musiała wyjść z domu. Możesz też zacząć od ćwiczeń, które lubisz i pamiętasz jeszcze ze szkoły. Mogą to być przysiady, skłony, brzuszki. Cokolwiek, co rozrusza Twoje ciało, pobudzi i doda Ci energii.

Photo by Jason Briscoe on Unsplash

By zrealizować te punkty 
 być może będziesz musiała wstać 25 minut wcześniej niż do tej pory,
ale korzyści jakie dzięki temu odniesiesz z pewnością Ci to wynagrodzą!



P.S.
Jeśli chcesz pogłębić ten temat to gorąco polecam Ci książkę "Fenomen poranka" H. Elrod, dzięki której Twoje poranki staną się źródłem siły na cały dzień.
P.S.
Post ten nie jest sponsorowany. Polecam Ci te książki, dlatego że dla mnie okazały się wartościowe i pomocne i gorąco wierzę, że mogą dokonać pozytywnych zmian także w Twoim życiu.







dzięki któremu będziesz mógł/a jeszcze efektywniej realizować swoje cele :) oraz


"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia nie zmarnować?" 



A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com

Niewiele jest osób, które świadomie decydują się na to, by iść przez życie bez kogoś u swojego boku. Raczej większość z nas szuka partnera...

Niewiele jest osób, które świadomie decydują się na to, by iść przez życie bez kogoś u swojego boku. Raczej większość z nas szuka partnera, z którym mogłaby dzielić się swoimi radościami i smutkami, obowiązkami i przyjemnościami, który by wysłuchał, przytulił, zrozumiał. 
Chcemy żyć z kimś byśmy mogli wzajemnie się wspierać, motywować i realizować. 

Chcemy żeby razem żyło nam lepiej niż osobno. Ale czasami przychodzi taki moment, gdy sielanka się kończy, a zaczyna brutalna rzeczywistość. 

Wiem, że każdy rozpad związku boli. Wiem też jak bardzo.
Wiem jak ciężko jest się pogodzić z tym, że to już koniec bez względu na to, kto ten koniec ogłasza. Wiem jak bolą niespełnione nadzieje, utrata zaufania i jak wielka ogarnia wtedy człowieka niemoc. Przecież nie tak to miało wyglądać.

Wiem też, że w każdej relacji partnerskiej na jaką się decydujemy powinniśmy czuć się dobrze. Powinniśmy być szanowani, kochani, rozumiani i wspierani. W przeciwnym razie to nie jest związek. Wówczas to jest co najwyżej wspólne zamieszkiwanie tej samej powierzchni.




A wtedy warto zastanowić się nad tym, 
czy to ma w dalszym ciągu sens. 
Czy warto być dalej w relacji, w której?:


Twój partner nie szanuje Twojego zdania 
ani Twoich potrzeb

Kiedy to, co masz do powiedzenia nie ma dla niego większego znaczenia, bo i tak wspólne ustalenia nie są przez niego respektowane i, gdy i tak zrobi wszystko po swojemu - to zastanów się jak długo jeszcze zamierzasz to znosić. Pół roku, rok? Ile czasu jeszcze musi upłynąć byś uznała, że Twoje zdanie też ma wartość? 

Jeśli Twój partner nie rozumie, że masz swoje potrzeby, swoje wydatki, swoje hobby, swoje zainteresowania, swoich znajomych, swoją pracę i na każdym możliwym kroku Cię ogranicza to przemyśl, czy tak chciałaś żyć? Czy tak to miało wyglądać, gdy decydowałaś się na związek? 
Czy chciałaś wówczas całkowicie zrezygnować z siebie dla kogokolwiek?


Macie całkowicie odmienne wizje przyszłości

Czasami można znaleźć wspólne rozwiązanie, pójść na pewnego rodzaju kompromis, ale czasami się nie da. Jeśli on chce mieszkać za granica, a Ty w kraju to raczej nikłe szanse, że na dłuższą metę da się to połączyć. Jeśli on chce mieć dzieci, a Ty nie to pewnym momencie ktoś albo będzie musiał zmienić zdanie, albo wasza relacja stanie się polem walki. Warto zatem rozmawiać jak widzie Waszą wspólną przyszłość, z czego jesteście ewentualnie w stanie zrezygnować, a co musi być koniecznie.

Chcesz zmienić swojego partnera na siłę

Ludzie nie zmieniają się dla innych, tylko dla samych siebie. Ludzie chcą być kochani i szanowani takimi, jacy są a nie takimi jakimi mogliby być, gdyby spełnili szereg wyznaczonych przez Ciebie punktów. Więc albo decydujesz się żyć z tym kimś – z jego zaletami i wadami albo poszukaj kogoś innego. Nie zmieniaj tego człowieka tylko dlatego, że Ty masz inną wizję faceta. 

Jeśli będziesz próbowała na siłę ulepić go po swojemu to ani on nie będzie szczęśliwy, ani Ty. 
Po jakimś czasie bycia razem i tak oboje się w pewien sposób zmienicie, ale jeśli wchodzisz w związek z nastawieniem, że on musi się dla Ciebie zmienić, to już z niego wyjdź.

Nie czujesz się kochana, wspierana i rozumiana

Jeżeli nie czujesz się w tej relacji bezpiecznie, jeżeli nie czujesz, że masz wsparcie, że on zawsze będzie po Waszej stronie to wiedz, że zapaliła się czerwona lampka. Wiedz, że coś tu nie gra. 
Wiem, że wciąż są osoby, jak twierdzą (jak to mówi moja koleżanka) „choćby pił, choćby bił, byle był”, że lepszy taki, niż żaden. A ja Ci mówię, że lepszy żaden niż taki. 
Jeśli nie jesteś kochana, szanowana i wspierana to uciekaj jak najdalej.  

Pamiętaj też, że nikt nie ma prawa obniżać Twojego poczucia własnej wartości, nikt nie ma prawa Cię krzywdzić i ranić. Jeśli jesteś nieszczęśliwa w danej relacji to zrób coś – szukaj rozwiązania (być może wspólna terapia), ale nie zostawiaj tego tak jak jest. Nie udawaj, że problem nie istnieje.

Wierzysz, że wszystko się jakoś ułoży

Jeśli wiesz, że jest źle, ale ciągle masz nadzieję, że wszystko się jakoś jeszcze ułoży to porzuć złudzenia. Samo z siebie nic się nie zmienia, a już na pewno nie na lepsze. Pracujcie wspólnie nad Waszą relacją. Będąc w związku tworzycie zespół. Oboje gracie do tej samej bramki

Jego przegrana jest także Twoją przegraną, a Twoja wygrana jego. Dlatego razem musicie dbać o to, co Was łączy i pamiętać, że jesteście ze sobą bo chcecie, a nie dlatego, że musicie (a jeśli jesteście dlatego że musicie to zrób wszystko, by to zmienić). Nikt i nic nie jest nam dane na zawsze, dlatego jeśli o coś nie dbasz, to w pewnym momencie to tracisz.


Zasługujesz na to, by żyć w takim związku, w którym jesteś szczęśliwa, wspierana i kochana, 
w którym możesz w pełni wzrastać, w którym ktoś Cię dopinguje, wierzy w Ciebie i Twoje możliwości. I taki związek nie jest mrzonką, czymś nieosiągalnym, ale wymaga pracy i wiedzy co robić, by razem żyło się Wam lepiej, niż osobno.



Odbierz w prezencie bezpłatny e-book

"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia
nie zmarnować?


I dokonaj zmian, dzięki którym nareszcie zaczniesz żyć w zgodzie z sobą!


A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com