ODBIERZ PREZENT

Dziś pierwszy artykuł z cyklu „Kobieta efektywna i efektowna”. Zastanawiałam się, co by tu napisać, od czego zacząć nasze wspólne, kobiece ...

Kobieta efektywna i efektowna - kilka lekcji z życia

Dodane przez | 10:04 2017/05/09
Dziś pierwszy artykuł z cyklu „Kobieta efektywna i efektowna”. Zastanawiałam się, co by tu napisać, od czego zacząć nasze wspólne, kobiece wtorki. I doszłam do wniosku, że jeśli mamy spędzić ze sobą jakiś czas, to tak jak w życiu najpierw wypadałoby się lepiej poznać

Zacznę od siebie i mam nadzieję, że Wy w komentarzach pod spodem tego artykułu również napiszecie kilka zdań o sobie. Co tylko chcecie - może być prywatnie-zawodowo.

Na dobry początek - kilka słów o sobie

Żeby zbytnio nie przynudzać podzielę swoja historię na poszczególne etapy i wybiorę kilka istotnych elementów z mojego życia, dzięki którym uzyskasz już pewien obraz mojej osoby. 

Jednak zanim poznasz moją historię zacznę od przedstawienia Ci odpowiedzi na najważniejsze pytanie:


Czego chcę Ciebie nauczyć, do czego zachęcić?

  • Byś przejęła odpowiedzialność za swoje życie. 
  • Byś uwolniła swój potencjał (ukryty pod wieloma wymówkami), miała swoje cele i priorytety, a nie tylko spełniała oczekiwania innych względem Ciebie. 
  • Być szanowała siebie, wyrażała swoje potrzeby, miała zasady, dbała o siebie i swój wygląd, a  przy tym także pozwalała sobie na bycie nieidealną. Nie karciła siebie za chwile słabości i nie starał się być perfekcyjna w każdym calu.
  • Dzisiejsze czasy są piękne, ale jednocześnie trudne. Wreszcie kobiety mogą w pełni realizować się nie tylko prywatnie, ale i zawodowo. To daje ogromne możliwości, ale też sprawia, że wiele kobiet zaczyna się w tym wszystkim gubić.
  • Chcemy być idealne jako żony, matki, pracownice, koleżanki, córki, a jeszcze najlepiej żeby po godzinach prowadzić swój biznes, pięknie wyglądać, piec ciasto co niedzielę i zawsze uśmiechać się od ucha do ucha. Nie umiemy rezygnować bez poczucia straty.
  • Nagle wszystko można. I pojawia się problem jak temu sprostać. Gonimy jakieś wzorce z okładek - katujemy się morderczymi ćwiczeniami i dietami, nie zadając sobie nawet pytania "po co? czy to jest moje? czy naprawdę tego chcę?". 
  • Gdy spędzamy za dużo czasu w pracy obwiniamy się, że jesteśmy wyrodnymi żonami i matkami, a gdy spędzamy zbyt wiele czasu w domu czujemy, że stoimy w miejscu, nie rozwijamy się. Jak zatem żyć, gdy każdy wokół ma inną teorię i receptę na udane życie, szczęśliwy związek, czy niezależność finansową? 
  • Czy można mieć pracę, która daje satysfakcję? Związek, który oparty jest na miłości, szacunku i zrozumieniu? Czy można wybrać, że chce się zajmować domem, gdy wszyscy dookoła trąbią jak ważny jest rozwój zawodowy?
  • Ja chcę nauczyć Cię, byś odważyła się żyć po swojemu. Być dokonywała świadomych wyborów i liczyła się z ich konsekwencjami, by przestał ograniczać Cię brak wiary w siebie, byś przestała z jakiegokolwiek powodu czuć się gorsza, niewystarczająco dobra.
  • Dlatego jeśli przejawiasz chęć i gotowość, by wyruszyć w długą podróż w głąb siebie, wykonać pracę nad sobą, swoimi przekonaniami i nawykami to zapraszam na wspólną przygodę.
Teraz już możesz śmiało czytać dalej:

Okres przedszkolno - szkolny
Indywidualne podejście do wszystkiego


Nie należałam do bardzo grzecznych i posłusznych dzieci, które zawsze robią to, co się im każe, a raczej do tych, które już od pierwszych lat lubią robić wszystko po swojemu
Bacznie obserwowałam otoczenie, umiałam sama zagospodarować swój czas. 

W szkole podstawowej zawsze miałam świetne oceny i czerwony pasek, a największą zmorą wychowawczyni było to, że robię głupie miny, gdy coś ode mnie chce, a zwłaszcza, gdy woła mnie do tablicy. Rodzice starali się je wytępić, ale jakoś nie wyszło i robienie głupich min zostało mi do dzisiaj. 

W czwartej klasie zmieniłam szkołę podstawową. A że jako jedna z nielicznych osób w mieście i jedyna osoba w szkole nosiłam stały aparat na zębach to zmiana szkoły była nie lada wyzwaniem. 

Okres gimnazjalno-licealny
Niektóre wybory mają odległe konsekwencje


Gimnazjum minęło w miarę szybko i bezboleśnie, nie mam zbyt wielu wspomnień z tamtego okresu. W liceum przez pierwszy rok uczyłam się na profilu humanistycznym – chciałam być prawnikiem. Jednak po kilku miesiącach, stwierdziłam, że chcę przenieść się na profil biologiczno-chemiczny. 
I tak kolejne dwa lata spędziłam w nowej klasie

Maturę zdawałam z przedmiotów ścisłych, które nigdy nie były moją mocną stroną, więc wynik nie był jakiś oszałamiający i jednym z nielicznych kierunków, na które byłam w stanie pójść była technologia żywności. 

Okres studiów
Jeśli nie wiesz, czego chcesz dostajesz od życia ochłapy


I tak też się stało. Od pierwszego dnia, już podczas rozpoczęcia roku akademickiego, gdy stałam pod ścianą na wielkiej auli wiedziałam, że to totalna pomyłka. Ale nie wiedziałam wtedy, co innego mogłabym robić. 
Pierwszy raz doświadczyłam, co to znaczy nie mieć celu w życiu i boleśnie przekonałam się, że ludzie, którzy nie wiedzą, czego chcą dostają jedynie ochłapy od życia.

Męczyłam się na tych studiach od pierwszego do ostatniego dnia. Rodzice i pozostała część rodziny namawiała mnie żebym wciąż w tym trwała, bo przecież nie miałam innego pomysłu na siebie. 

Posłuchałam, ale gdybym dziś miała ponownie zadecydować to rzuciłabym te studia w cholerę. Przepłakałam tam wiele dni i nocy, uczyłam się takich procesów i takich nazw, które jeszcze dziś, gdy o nich pomyślę, to przyprawiają o ból głowy.

Prawdziwe pragnienia/ marzenia nigdy nie umierają


Jednak gdzieś tam we mnie wciąż kołatało się, że przecież zawsze chciałam być prawnikiem, pomagać innym, jak również znać swoje prawa. Nie wiedziałam jak tego dokonać, bo na maturze nie zdawałam, wszystkich wymaganych na prawo, przedmiotów. 
Poszłam więc na studia zaoczne (mniejsze wymagania, co do wyników z matury).

I tak będąc na 3 roku technologii żywności rozpoczęłam studiować prawo. Technologię studiowałam dziennie, a prawo zaocznie. 
Bywały zatem takie miesiące, gdzie byłam kilkanaście dni z rzędu na uczelni. 

Był to ciężki okres, bo na obydwu kierunkach miałam bardzo dużo nauki i stale jakieś kolokwia. Często na rozmowach rekrutacyjnych pytano mnie jak te kierunki łączą się ze sobą. 
Otóż, nie łączą się zbytnio.

Jeśli robisz to, co sprawia Ci przyjemność znajdziesz siłę, by wytrwać nawet wtedy, gdy nie będzie łatwo


Jednak to czego się nauczyłam z tego okresu to: jeśli na czymś Ci naprawdę zależy, to znajdziesz sposób i siłę, by przetrwać wszelkie przeciwności

Uwielbiałam studiować prawo – zdobywanie wiedzy z tego zakresu sprawiało mi ogromną przyjemność. Pierwszy rok skończyłam z tak wysoką średnią, że udało mi się przenieść na studia stacjonarne. Cieszyłam się. 

Jednak już w październiku okazało się, że moich dwóch kierunków kompletnie nie da się pogodzić, jeśli chodzi o plan zajęć. 

Musiałam wybierać. Zdecydowałam się wziąć urlop dziekański na prawie, by móc dokończyć studia inżynierskie. Obroniłam się w lutym, a od października wróciłam na prawo.

Czasami jedno wydarzenie zmienia bieg Twojego życia


W połowie studiów dołączyłam do koła naukowego "Zarządzania zasobami ludzkimi" na wydziale nauki ekonomicznych i odkryłam jak wielką przyjemność sprawia mi prowadzenie szkoleń. 

Tematyka rozwoju osobistego, a zwłaszcza zwiększania swojej efektywności, wyznaczania celów, planowania i wzmacniania pewności siebie zawsze była mi bliska, bo łącząc 2 kierunki, pracę dorywczą, z czasem dla siebie i swojego partnera, a przy tym chcąc mieć bardzo dobre wyniki na studiach, musiałam poznać tajniki efektywności osobistej - wiele, więc na ten temat czytałam, uczestniczyłam w różnych szkoleniach. 

Zawsze zależało mi na jak najlepszych wynikach, a nie na przeciętnej egzystencji, byle do pierwszego. Zawsze chciałam być niezależna, zwłaszcza finansowo i realizować siebie. 

Pewnie też dlatego zaraz po tym jak zdałam maturę rozpoczęłam swoją pierwszą wakacyjną pracę – w McDonald’s, a potem zarówno w roku akademickim, jak i w wakacje podejmowałam różne inne prace dorywcze

Pewnie też dlatego uczyłam się na tyle dobrze, by przez 3 lata dostawać stypendium rektora dla najlepszych studentów.


Okres po studiach

Na 5 roku studiowania prawa zostałam zatrudniona w dziale HR, jednej z wiodących firm na runku. Odpowiadałam głównie za przebieg rekrutacji i dokumentację pracowników. 
Lubiłam tę pracę, uwielbiałam ciągły kontakt z ludźmi

Zdobyłam tam ogromną wiedzę dotyczącą rozmów rekrutacyjnych, zarówno od strony rekrutera, jak i osoby ubiegającej się o pracę - widziałam tysiące CV, odbyłam setki rozmów. 

Jednak czułam, że nie jest to miejsce, w którym chcę spędzić kolejne lata. 
Długo myślałam nad tym, co zrobić. Zastanawiałam się, co sprawia mi przyjemność, gdzie widzę siebie za kilka lat i tak oto jesienią upubliczniłam swój blog i założyłam fanpage na Facebooku. 


A prywatnie? 

Byłam w kilku związkach, a od 9 lat żyję w szczęśliwym związku i już za kilka miesięcy wychodzę za mąż. Śmiało mogę powiedzieć, że po tylu latach wciąż świetnie się dogadujemy, uwielbiamy spędzać ze sobą czas, wzajemnie się wspierać, pomagać sobie i dopingować.

Jestem szczęśliwa, robię to, co kocham, realizuję swoje pomysły, pracuję ze wspaniałymi ludźmi i mam rodzinę oraz znajomych, na których zawsze mogę liczyć. 
I co dla mnie jest równie ważne... sama decyduję o swoim czasie, co, kiedy, z kim zrobię, a czego robić nie będę.

Gdy zastanawiałam się co wychodzi mi najlepiej – jakie mam talenty, mocne strony, co lubię... 

To stwierdziłam, że mam niezłe połączenie, bo wśród moich mocnych stron mogę śmiało wymienić: ambicję, zaangażowanie, twórczość, oddanie, empatię, autentyczność, życzliwość, dążenie do osiągnięć, niezależność, poczucie humoru, inteligencję, wytrwałość, spostrzegawczość, intuicję, siłę, wrażliwość i świadomość siebie. 

Z jednej strony to, co kruche i delikatne, ale z drugiej ogromna siła i determinacja.


Jestem trenerem - dzielę się z Tobą zdobywaną przez lata wiedzą 
(z książek, szkoleń za które zapłaciłam niemałe pieniądze), doświadczeniem i spostrzeżeniami. 

Nie twierdzę, że wiem wszystko i nie udzielam porad na każdy temat.

Wiesz już, że nie jestem psychologiem ani terapeutą. Przez to też nie jestem w stanie pomóc Ci z każdym problemem. Tam gdzie wymagana jest wiedza specjalistyczna, ja się nie udzielam, bo nie chcę Ci w żaden sposób zaszkodzić. 

Dlatego dzielę się z Tobą jedynie swoją wiedzą, doświadczeniem i spostrzeżeniami w takich obszarach jak:

  • zwiększanie swojej efektywności osobistej i zawodowej,
  • wzmacnianie swojej pewności siebie i poczucia własnej wartości oraz
  • komunikacji i budowania relacji 
          (w takim zakresie, który jest Ci niezbędny do tego, by mieć fenomenalne wyniki).

Nie wchodzę w omawianie teorii, zjawisk, badań - przedstawiam to, co możesz od razu wykorzystać i  zastosować w praktyce, dlatego że lubię konkretne rozwiązania, a nie wielogodzinne rozważania. Nie musisz zgadzać się ze wszystkim, co czytasz na moim blogu i nie musisz stosować tego w swoim życiu. 

Zachęcam Cię jednak do tego, byś spróbowała, zanim ocenisz i stwierdzisz, że u Ciebie się dana rada nie sprawdza.

Uwielbiam pracę z ludźmi. Lubię towarzyszyć im w ich życiowych metamorfozach. Motywować do zmian i dawać narzędzia, by te zmiany były skuteczne.  

Dlatego tak chętnie dzielę się zatem z Wami swoją wiedzą, spostrzeżeniami oraz pomysłami dotyczącymi zwiększania swojej efektywności i budowania pewności siebie.

A obecnie pracuję nad kursem, który mam nadzieję, że już na jesieni będzie w sprzedaży.

Dlaczego zdecydowałam się na aż tak długie przedstawienie swojej historii?

Odpowiedź jest prosta: by umożliwić Ci poznanie mnie - po to byś mogła zdecydować, czy chcesz się dalej ze mną rozwijać, czy też nie pasujemy do siebie, nie nadajemy na tych samych falach i wolisz poszukać innego trenera.

Wiem, że nie jestem dla każdego, że mój sposób bycia i postrzegania świata nie przypadnie każdemu do gustu - i to jest w porządku. Tak jest ze wszystkim.

Szanuję każdego, kto stanie na mej drodze, nie zmieniam ludzi na siłę i nie twierdzę, że tylko ja zawsze mam rację, a jeśli Ty zdecydujesz się zrobić coś po swojemu to już będzie źle. Bo być może nie będzie. Będzie inaczej, ale niekoniecznie źle.

Pamiętaj, że to Twoje życie i to Ty wybierasz jak chcesz je przeżyć. Jeśli to, kim jesteś i co obecnie masz całkowicie Ci odpowiada, czujesz, że wszystko świetnie się układa to moje wskazówki nie są Ci potrzebne.

Jednak jeśli są w Twoim życiu jakieś obszary, które potrzebują zmiany to warto się im przyjrzeć i spróbować działać inaczej. To jak do tej pory myślałaś i działałaś doprowadziło Cię do miejsca, w którym obecnie jesteś.

Jeśli czujesz, że nie spełnia ono Twoich oczekiwań - czas na kolejne wyzwania i nowe działania.

Ze mną lub bez. Wybór należy do Ciebie. Przy mnie nie będzie łatwo, bo dużo wymagam, ale efektów nie da się nie zauważyć. Oczywiście jeśli tylko będziesz wykonywać zalecane ćwiczenia, bo od samego czytania i obserwowania niewiele się zmienia.

Teraz czas na Ciebie. 
Napisz o sobie w komentarzu kilka zdań albo tak jak ja cały referat. 
Jak wolisz :)





dzięki któremu będziesz mógł/a jeszcze efektywniej realizować swoje cele :) oraz


"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia nie zmarnować?" 



A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com

0 komentarze: