ODBIERZ PREZENT

Jakiś czas temu napisałam artykuł „Żyjesz w takiej relacji na jaką się zgadzasz”. I jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam jak ...

Gdy relacja, w której jesteś przestała Ci odpowiadać...

Dodane przez | 06:57 2017/06/29
Jakiś czas temu napisałam artykuł „Żyjesz w takiej relacji na jaką się zgadzasz”. I jakże wielkie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłam jak wielkie wywołał on proszenie, a nawet momentami wzburzenie wśród czytelników, a głównie czytelniczek. Jedne się z nim zgadzały, a inne uznały, że to wcale tak nie jest, że przecież one nie mają na nic wpływu, że co ja im tu opowiadam.

Artykuł znajdziesz tutaj >>> Żyjesz w takiej relacji na jaką się zgadzasz

No do jasnej cholery, drogie Panie, 
bez urazy, ale 
kto Wam tego partnera wybrał? 

Ja, rodzice, znajomi?

Kto każe Wam z nim siedzieć, jeśli widzicie, że ta relacje do niczego dobrego nie prowadzi?

fot. Joshua Harvey, unsplash.com
I już słyszę kolejne oburzenie, że to wcale nie jest takie proste, bo gdy się ma rodzinę, dzieci, kredyt to już nie tak łatwo trzasnąć drzwiami i nigdy nie wrócić. 
I pewnie tak jest.
Pewnie wtedy samo trzaśnięcie drzwiami niczego nie załatwia, ale nie o drzwi tu chodzi, ale o Wasz wpływ na związek, w którym decydujecie się być.

Dlatego przestroga dla wszystkich pań, które jeszcze nie mają męża, dzieci i kredytów - 
zastanów się zanim zrobisz, którykolwiek z tych kroków. Zastanów się zanim powiesz „tak”. 
Poznaj tego faceta na tyle, by móc podjąć świadomą decyzję, czy chcesz z nim iść przez życie, czy też nie. Nie musisz się spieszyć z tą decyzją tylko dlatego, że Twoje koleżanki mają już mężów, a Ty nie.

I teraz pewnie też część z Was pomyśli "łatwo mówić, ludzie się zmieniają". I zgadzam się z tym.
Każdy z nas się zmienia, ale zazwyczaj już na początku związku widzisz pewne sygnały, które powinny dać Ci do myślenia. Tylko problem polega na tym, że wtedy jeszcze potrafisz je sobie wytłumaczyć. Bronisz go sama przed sobą, usprawiedliwiasz. 

W związku nie ma stawiania żadnych warunków – albo decydujesz się z nim żyć, albo podziękuj mu za współpracę, ale nie licz na to, że on się dla Ciebie zmieni, że po ślubie to się odmieni. 
Bo jeśli nawet się zmieni, to weź pod uwagę, że może niekoniecznie w tę stronę, w którą Ty byś chciała.
Moja mama liczyła na to, że mój ojciec się zmieni, że czasami pije, bo taki miał przykład w domu, ale gdy stworzy już swoją rodzinę to na pewno to doceni, zmieni się. I skończyło się tym, że odkąd ukończyłam 1,5 roku ojca już w moim życiu nie było. Wiem, co to znaczy, gdy najważniejsza osoba Twojego dzieciństwa tak po prostu odchodzi. Wiem jak cholernie jest ciężko, gdy nagle dociera do Ciebie, że Twój ojciec wybrał inaczej, że nic dla niego nie znaczysz i gdy przez kolejne lata Twojego życia, jego nie ma. Ale czasami, wbrew pozorom to najlepsza z możliwych decyzji.

Nie jestem zwolenniczką tego, że jeśli coś się psuje to daje się od razu partnerowi czerwoną kartkę i pokazuje gdzie są drzwi. Ale twierdzę, że związek składa się z dwóch osób i obie muszę wykonać pracę, by miał on sens.

Jeśli człowiek decyduje się na to, by z kimś być to nie robi tego po to, by było mu gorzej, ale dlatego, że wierzy iż z tą drugą osobą u boku będzie mu łatwiej, przyjemniej. Potrzebuje miłości, troski i bezpieczeństwa. Gdy go nie dostaje zaczyna usychać.

Dlatego drogie Panie – tak, to Ty wybrałaś swojego partnera. 
Tak, to Ty jesteś współodpowiedzialna 
za to jak Wasz związek wygląda. 

I tak, to Ty możesz to zmienić.

Wiem, że nie wszystko da się przewidzieć. 
Że być może kiedyś on był inny, bardziej się starał, że mieliście dla siebie więcej czasu – Wasza relacja była wtedy na innym poziomie, w innej fazie. 

Ale...
To nie jest tak, że po kilku latach wspólnego życia nie masz już nic do powiedzenia. 
Bo wciąż masz, tylko czasami nie masz zbyt dużego wyboru albo przywykłaś, że jest jak jest. 

Może nawet uwierzyłaś, 
że na nic lepszego nie zasługujesz,
a jednocześnie straciłaś już nadzieję, że tu da się coś jeszcze naprawić. 

Bo on nie chce, bo on nie widzi problemu, bo każda rozmowa o uczuciach kończy się kłótnią. 
Więc już dla świętego spokoju wprowadziliście ciche dni. 
Choć dobrze wiesz, że to do niczego nie prowadzi.

Widziałam małżeństwa, które po kilkunastu wspólnych latach łączył już tylko ten sam adres. 
Gdzie nawet półki w lodówce były podzielone.

I to prawda, że nie masz wpływu na tę drugą osobę, na jej stosunek do Waszego życia.

Ale masz ciągle wpływ na to, 
co zamierzasz w tych warunkach zrobić.

Wciąż możesz podjąć decyzję czy chcesz tak żyć, czy też wolisz wprowadzić zmiany. 
Być może da się tę relację naprawić, być może niezbędna okaże się pomoc specjalisty, 
a być może nic już nie da się dla niej zrobić. 
Ale wciąż masz możliwość wyboru. Nawet jeśli ten wybór jest tak cholernie trudny.

Nie pozwól jednak na to, by trwać w takim zawieszeniu, w takiej beznadziei, chyba że Ci to odpowiada, ale wtedy nie mów, że Twoje życie jest do dupy, a partner kompletnie Cię nie wspiera, nie rozumie, nie szanuje i w ogóle się z Tobą nie liczy.


Odbierz w prezencie bezpłatny e-book

"Z czego warto zrezygnować, by sobie życia
nie zmarnować?


I dokonaj zmian, dzięki którym nareszcie zaczniesz żyć pełnia życia, realizować swój potencjał i żyć w zgodzie z sobą!


A jeśli chcesz dowiedzieć się więcej jak wzmocnić swoją pewność siebie i budować wartościowe relacje dołącz do grupy na Facebooku: www.facebook.com

0 komentarze: